Zaraz po OFF Festivalu (całkiem smakowitym zresztą) wywiało mnie w czeskie Karkonosze. Po drodze przejechałem się otwartą po 63 latach dla ruchu pasażerskiego linią Lubawka - Kralovec.
pociągi:
Mysłowice - Wrocław Główny
Wrocław Główny - Marciszów
Marciszów - Sędzisław - Kamienna Góra - Lubawka - Kralovec - Trutnov hl.n.
Trutnov hl.n. - Marciszów - Jelenia Góra
Pociąg Jelenia Góra - Trutnov hl.n. wjeżdża na stację Marciszów
Z Jeleniej Góry, w towarzystwie Emi i Lolo, pojechałem do Karpacza. Zaczęliśmy wędrówkę od świątyni Wang, skąd wdrapaliśmy się na równie pod Śnieżką. Stamtąd szlakiem grzbietowym (szczęśliwie wolnym od turystów) udaliśmy się przez Czarną Kopę, przełęcz Sowią, Skalny Stół, Kowarski Grzbiet, Czoło do schroniska na przełęczy Okraj.
Tam zapadła decyzja by następnego dnia ruszyć w czeskie Karkonosze. Z przełęczy Okraj ruszyliśmy do Svobody n. Upou. Trasa malownicza i też na szczęście ciesząca się małym zainteresowaniem turystów.
Svoboda n. Upou - małe miasteczko u stóp Karkonoszy. Odprawia dziennie kilkanaście pociągów do Trutnova. Porównajmy to do zamkniętego na głucho dworca w Karpaczu (z którego ostatnio samorząd wygania nawet drezyny) czy chociażby Szklarskiej Poręby, do której dziennie (jeszcze) dociera kilka pociągów z oszałamiającą prędkością 20 km/h.
Ze Svobody pojechaliśmy do Trutnova, a stamtąd przez Martinice v Krkonosach do Jablonca nad Izerą, skąd mieliśmy bazę wypadową w okoliczne góry.

0 komentarze:
Prześlij komentarz