sobota, listopad 08, 2008

Dziki Zachód: taksówka nr. 1

W listopadowy weekend postanowiliśmy wyruszyć na dziki zachód. Na początek zaplanowaliśmy krótką wizytę na Pojezierzu Zachodniopomorskim, aby potem ruszyć w Pojezierze Lubuskie. Miało być po studencku: pieszo i po schroniskach, skończyło się: taksówkami po hotelach.

Wyruszyliśmy w piątek 7 listopada nocnym pospiesznym do Szczecina, a stamtąd osobowym do Chojny. Z Chojny taksówką (bo komunikacji publicznej o tej porze nie było) do Cedyni.



Cedynia okazała się najmniejszym z dotychczas widzianych przeze mnie miast. Po ekspresowym zwiedzaniu udaliśmy się na Górę Czcibora. Droga wiodła wzdłuż nasypu dawnej linii kolejowej Bad Freienwalde - Cedynia rozebranej po II wojnie światowej. Po obejrzeniu scenerii bitwy pod Cedynią udaliśmy się Szlakiem Nadodrzańskim do Siekierek, gdzie spotkaliśmy się z jeszcze istniejącą, acz nieczynną linią Godków - Siekierki - Wriezen.



Przed zwiedzeniem (i sfotografowaniem) imponującego mostu kolejowego na Odrze powstrzymała nas ulewa. Ruszyliśmy drogą w kierunku Mieszkowic, licząc że uda nam się złapać stopa nim przemokniemy do suchej nitki. Po kilkudziesięciu minutach udało nam się dostać do Kostrzyna. Zaczęliśmy rozglądać się w poszukiwaniu akomodacji. Mimo precyzyjnych danych co do lokalizacji schronisk, nie udało nam się znaleźć żadnego. Zmuszeni zostaliśmy do zakwaterowania się w nieco mniej atrakcyjnym cenowo Domu Turysty.

0 komentarze: