niedziela, sierpień 17, 2008

V Konwent

Z Karkonoszy udałem się Konwent miłośników Heroes of Might and Magic. Po raz piąty spotkaliśmy się w Byczynie celebrując nie tylko pięciolecie Konwentu ale też dziesięciolecie Jaskini (którą opublikowałem 25 września 1998 roku).


Podróż obfitowała w przygody. Z Jablonca nad Izerą bez żadnych przeszkód, z czterema przesiadkami, dotarłem do Nachodu przy granicy z Polską. Stamtąd poszedłem pieszo do Kudowy Zdroju, licząc że zdążę na pociąg do Wrocławia. Niestety okazało się, że 7 km nie da się przejść w godzinę, toteż pół godziny po odjeździe pociągu pojechałem autobusem do Kłodzka i miałem tam jeszcze pół godziny czasu do przyjazdu pociągu, który mi uciekł :-)


Do Wrocławia dotarliśmy z półgodzinnym opóźnieniem. Niestety jaśnie pan dyspozytor nie wyraził zgody na przytrzymanie we Wrocławiu przez 10 minut pociągu do Kluczborka, gdzie miałem przesiąść się do ostatniego w tym dniu pociągu do Byczyny, toteż udałem się do kasy po zwrot należności za bilet.


Tu przytoczę prawo przewozowe - może się kiedyś komuś przyda:
Art. 18. 1. Jeżeli przed rozpoczęciem przewozu lub w czasie jego wykonywania zaistnieją okoliczności uniemożliwiające jego wykonanie zgodnie z treścią umowy, przewoźnik jest obowiązany niezwłocznie powiadomić o tym podróżnych oraz zapewnić im bez dodatkowej opłaty przewóz do miejsca przeznaczenia przy użyciu własnych lub obcych środków transportowych (przewóz zastępczy).
2. W razie przerwy w ruchu lub utraty połączenia przewidzianego w rozkładzie jazdy, podróżnemu przysługuje zwrot należności za cały przerwany przejazd, a ponadto może on bezpłatnie powrócić do miejsca wyjazdu, chyba że przewoźnik nie ma możliwości zorganizowania takiego przewozu.


Oddałem więc bilet Kłodzko Miasto - Byczyna Kluczborska przez Wrocław Gł. * Kluczbork i natychmiast zakupiłem bilet Wrocław Gł. - Kluczbork (z Kluczborka na szczęście jeszcze był autobus). Kasjerka była oburzona. Nie dość, że ośmieliłem się wystąpić o zwrot pieniędzy, to jeszcze dostarczyłem jej niepotrzebnej pracy kupując bilet w tę samą stronę. Po wymianie uprzejmości udałem się na peron.


Do Byczyny dotarłem wieczorem. Atrakcji nie brakowało: biesiady, turnieje, gród rycerski, huragany i ulewy. Foty wkrótce.

0 komentarze: